Monday, 2 March 2009

Russian milky rutabaga soup

Polish: mleko
Vepsian: maid
Udmurt: mel
Sakha/Yakut: үүт
Tatar: söt
Kalmyk: sün
Tuvin: süt
Bashkir: Һөт
Buryat: hün
Chuvash: cĕт

Language freaks will surely enjoy a small translation list of milk in few Russian Federation languages (plus, Polish, as always).
Food freaks will surely enjoy a milky recipe. So everyone is content :)

Milk soups are a part of my childhood memory. In eastern Poland milk soups in hunderts of varieties are eaten especially as a breakfast or a light evening meal. After milk, they can contain noodles (bought or homemade ones), grits, rice, millet, carrot or pumpkin. Milk soups as a dinner are more popular in Russia. There are plenty of varieties and I want to share milk-rutabaga-buckwheat soup recipe, cause it is one of those which I already tried and really liked.

see also: Polish milk and couliflower soup
see also: Polish milk and pumpkin breakfast soup

So here it is, Russian молочный суп из брюквы. To prepare it you will need:

500 gr rutabaga
500 gr potatoes
100 gr buckwheat
1 tablespoon butter
1 l milk
salt and caraway

1. Cut rutabaga in 2 halves. Put into a saucepan with cold water and bring to boil. Pour the water away, peel and cut rutabaga into cubes. Peel and cut potatoes into cubes, too.

2. Wash buckwheat. Boil 1 l water, add buckwheat, cubed vegatables and butter. After 10 minutes of cooking, add milk. Cook on a low heat and season with salt and caraway.

4 comments:

aga-aa said...

uwielbiam wszystkie zupy mleczne, czasem mam takie okresy, ze mogę jej jeść na okrągło, jednak zwykle w formie bardzo gęstej :)

Ewa's corner: milk & pumpkin said...

Aga-aa, też miewam takie fazy, najczęściej mam smaka na zupkę dyniową na mleku z zcierkami domowymi, ale uwielbiam też szperać w starych ksiązkach kucharskich, gdzie sporo jest też takich starych zup mleczno-warzywnych, obiadowych. Na przykład ta brukwiowo-gryczana jest boska (o ile ktoś lubi specyficzną gorzkość brukwi i kaszy gryczanej). Myślę, że zamiast brukwi możnaby dać rzepę i dynię (pół na pół) i osiagnęłoby się podobny efekt. Wiem, że przedwiosnie to kiepska pora, ale jesli znajdziesz te warzywa to polecam, ugotuj sobie taką zupkę :)

aga-aa said...

brukwi na oczy nie widziałam, wiesz Toruń niby duże miasto, a szalotki nawet nie uświadczysz! więc o brukwi mogę zapomnieć :/

a zupę z dynii jadłam w wersji na mleku i na bulionie i ta na mleku mnie oczarowała

Ewa said...

Aga, wiesz, ja po raz pierwszy jadłam brukiew podczas wymiany studenckiej w Niemczech... W Polsce to warzywo jest traktowane po macoszemu i hodowane raczej na paszę niż dla ludzi... brukiew jest pikantna, trochę podobna w smaku do rzodkiewki, a miąższ ma żółto-pomaranczowy. Jest b.popularna w Skandynawii, Ameryce Północnej i Wielkiej Brytanii, tam mają mnóstwo przepisów na dania z tym smacznym warzywem. Ja mieszkam na obrzeżach Warszawy i zawsze robię zakupy na bazarku, znalazlam jednego czlowieka, który uprawia brukwie, rzepy i żółte buraki, czasem u niego kupuję te warzywa (ale sezon na brukiew się już skończył) - może u Ciebie w Toruniu też znajdziesz brukiew na jakimś bazarku? Spróbuj poszukać (na jesieni), bo warto!